Wokół „Legendy”: Piotr Janowski skrzypcowa „legenda legend”

lipiec 2, 2014   |   MEDIA, O NAS

logo_rm

Recenzja Marcina Łukaszewskiego – „Ruch Muzyczny”, czerwiec 2014

W 2013 r. polski rynek fonograficzny wzbogacił się o wartościowy, trójpłytowy album (nominowany do nagrody Fryderyka w 2014 r.), zawierający archiwalne nagrania znakomitego skrzypka Piotra Janowskiego (1951-2008), opublikowane przez wydawnictwo Musica Sacra Edition w koprodukcji z Fundacją im. Piotra Janowskiego. Fonogram ukazał się dzięki inicjatywie pianistki i kameralistki Joanny Maklakiewicz – żony artysty, która we wstępie do książeczki pisze: „Wydanie niniejszego albumu było moim głównym celem od śmierci Męża. Wybierając tytuł zdecydowałam się na użycie słowa – Legenda, gdyż słowo to kojarzyło mi się z Piotrem, zanim jeszcze go poznałam. Jednocześnie jest to tytuł najbardziej chyba znanego utworu Henryka Wieniawskiego, z którego muzyką Mąż związał życie”.

Elegancka, książkowa szata graficzna (dzieło Karoliny i Artura Jerzego Filipów) skrywa trzy dyski. Pierwszy z nich zawiera nagrania z V Międzynarodowego Konkursu im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu (1967). Z towarzyszeniem pianistki Zofii Vogtman Janowski utrwalił Poloneza A-dur op. 21 i Scherzo-Tarantellę g-moll op. 16 Wieniawskiego oraz Kaprys a-moll op. 1 nr 24 Paganiniego (w transkrypcji na skrzypce i fortepian Karola Szymanowskiego). Dalej zamieszczono dwie solowe kreacje: III Sonaty C-dur BWV 1005 Bacha i Sonaty B-dur op. 1 nr 5 Geminianiego, zaś na koniec drugą i trzecią część Koncertu d-moll op. 22 Wieniawskiego z towarzyszeniem Filharmoników Poznańskich pod dyrekcją Zdzisława Szostaka.

Konkursowe prezentacje Janowskiego poruszają. Dowodzą, że jego sztuka odtwórcza brzmi frapująco również dzisiaj i może stanowić cenną lekcję dla młodych skrzypków. Artysta zwraca na siebie uwagę błyskotliwymi interpretacjami, finezją, swobodą gry, kreatywnością, nienaganną intonacją – by przywołać chociażby intensywnie brzmiące flażolety w kaprysie Paganiniego, pełną blasku, dramatyczną fugę i rozśpiewane Affettuoso w Sonacie Geminianiego. Ujmuje wdziękiem i romantyczną głębią interpretacja Romancy oraz swoboda, lekkość i romantyczny rozmach w finale Koncertu d-moll Wieniawskiego. Obie solowe sonaty dają dowód w pełni romantycznego podejścia artysty do muzyki barokowej. W latach sześćdziesiątych do Polski nie docierały jeszcze echa wykonawstwa historycznie poinformowanego. Nie przeszkadza to jednak w delektowaniu się grą Janowskiego, którego nagrania dowodzą, że zasłużenie został – w wieku zaledwie 16 lat! – laureatem I nagrody na V Międzynarodowym Konkursie im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu.

Drugi z prezentowanych w albumie krążków, na którym znalazły się nagrania różnych dzieł na skrzypce z fortepianem, zawiera rejestracje pochodzące ze zbiorów Polskiego Radia (z lat 1967, 1968 i 1970). Janowskiemu partnerują Zofia Vogtman, Maciej Paderewski i Jerzy Lefeld. Na dysku zamieszczono Sonatę g-moll op. 1 nr 10 Tartiniego, Sonatę G-dur KV 301 i Adagio E-dur KV 261 Mozarta, Tzigane Ravela, Wokalizę op. 34 nr 14 Rachmaninowa, Mity op. 30 Szymanowskiego, Rumuńskie tańce ludowe Bartóka i na koniec – bodajże najbardziej znany „numer na bis” Bacewiczówny – Oberek nr 1. Zwraca uwagę śpiewna, pełna prostoty gra w pierwszej części czy błyskotliwa wirtuozeria w drugiej części Sonaty Tartiniego, pogodny nastrój, elegancja i wdzięk w Sonacie Mozarta. Janowski ujmuje szlachetnym dźwiękiem, głębią wyrazu, czystością intonacji, zaś w Tzigane Ravela – ciemnym, tajemniczym w wyrazie kolorytem. Niełatwe początkowe solo gra swobodnie i z pasją, temat z fortepianem natomiast lekko, tanecznie, a wszystkie zawiłości tego popisowego dzieła są z

jednej strony pełne finezji, z drugiej zaś zadziorne i niemal buńczuczne. Słynna Wokaliza Rachmaninowa przynosi wytchnienie po wyczynowym Tzigane, a przed malarsko-poetyckimi Mitami Szymanowskiego. Nie trzeba dodawać, że skrzypek zachwyca piękną kantyleną i naturalnością frazowania. Mity, w interpretacji siedemnastoletniego wówczas (1968 rok) artysty, brzmią naturalnie i lekko, niemal – paradoksalnie – jak Sonata Mozarta. Skrzypce pozostają na pierwszym planie, lecz warto wsłuchać się w skomplikowaną partię fortepianu, graną swobodnie przez Jerzego Lefelda, nie będącego wszakże „akompaniatorem”, ale pełnoprawnym partnerem – kameralistą. Nagranie jest silnie emocjonalne; pobrzmiewa – by tak rzec – nie w duchu impresjonistycznym, lecz – mimo że Mity pochodzą ze środkowego (właśnie „impresjonistycznego”) okresu twórczości Szymanowskiego – wywodzi się z ducha par excellence romantycznego, co Janowski podkreślą głęboką, namiętną i swobodną interpretacją.

Na trzeciej płycie zamieszczono nagrania z koncertów Janowskiego w Stanach Zjednoczonych: dwie solowe sonaty: g-moll BWV 1001 Bacha i e-moll Ysaÿe’a oraz dwa tria fortepianowe – Dumky-Trio Dvořáka i Scherzo z Tria d-moll op. 49 Mendelssohna. Podobnie jak w przypadku wyżej omówionych nagrań, tak i tu możemy podziwiać doskonałą grę Janowskiego. Składa się na nią nie tylko precyzja techniczna, nieskazitelna intonacja, czysty, nośny i szlachetny dźwięk czy gra pełna temperamentu w obu solowych sonatach skrzypcowych. Pełna rozmachu i wiolinistycznej pirotechniki sonata Ysaÿe’a brzmi w interpretacji Janowskiego z uczuciem i wielką siłą wyrazu. W obu triach towarzyszą mu Steven Doane (wiolonczela) i Rebecca Penneys (fortepian), tworzący razem z nim The New Arts Trio. Nie jest łatwo wielkim indywidualnościom współtworzyć zespół kameralny. Nie można tego powiedzieć o Piotrze Janowskim, który – będąc taką indywidualnością – doskonale potrafił grać muzykę kameralną, świetnie partnerując innym muzykom, o czym przekonuje chociażby nagrane Tria Dvořáka.

Warto przeczytać towarzyszące płycie komentarze – wzruszający, osobisty wstęp Joanny Maklakiewicz, w którym wskazuje ona na fascynację Janowskiego Wieniawskim („jest uznawany za najwybitniejszego współczesnego interpretatora utworów Henryka Wieniawskiego”), a także wspomnieniowy tekst samego artysty o swoich mistrzach i o wzmiankowanym twórcy. Dobrze się stało, że nagrania te ujrzały światło. Tytuł albumu – Legenda dobrze oddaje istotę rzeczy: Janowski był i pozostanie prawdziwą legendą skrzypiec. Przywołując dwie inne legendy wiolinistyki – Lipińskiego i Paganiniego, o Karolu Lipińskim można powiedzieć, że był wytrawnym klasykiem, Niccoló Paganini zaś – burzliwym romantykiem. Piotr Janowski zdawał się łączyć cechy ich obu, wsparte romantyczną szkołą gry skrzypcowej, uosabianej autorytetem Wieniawskiego. Nagrania mogą zachwycić pomimo patyny czasu i nienajlepszej jakości fonograficznej. Ich wartość historyczna wydaje się wszakże niepodważalna. Wskazują one, jak dojrzałym był Janowski artystą – już w tak młodym wieku.

Marcin Tadeusz Łukaszewski

———————————

Piotr Janowski Legenda
Musica Sacra Edition MSE 040-042, Fundacja im. Piotra Janowskiego, 2013
Piotr Janowski – skrzypce
Zofia Vogtman, Maciej Paderewski, Jerzy Lefeld – fortepian
New Arts Trio: Piotr Janowski – skrzypce, Steven Doane – wiolonczela, Rebecca Penneys – fortepian
Orkiestra Państwowej Filharmonii w Poznaniu, dyr. Zdzisław Szostak